niedziela, 5 lipca 2015

ROZDZIAŁ 9

Następnego ranka obudzilam się z bolącą głową. Straciłam głos. Bylam okropnie zmęczona ale musiałam wyjść z tego łóżka, ubrac się i wrócić do domu. Nie mogłam narzucac się Harry'emu.  Przebrałam się i zeszlam na dół. Skierowałam się do kuchni, skąd dochodziły mnie głosy. Kiedy uslyszalam swoje imię, zatrzymałam się i nasłuchiwałam.
-Biedna dziewczyna, nie wyobrażam sobie co musiała przejść. -powiedziała jakaś kobieta, domyśliłam się, że to dziewczyna Harry'ego.
-Dokładnie. Gdybyś widziała jaka była przerażona, gdy do niej podszedłem, ciągle powtarzała, że ONI ją znajdą. Na początku nie wiedziałem o co chodzi. Nie chciała powiedzieć o kim mówi, ale w końcu się przełamała i powiedziała, że to Harvey jej to zrobił.-dobrze słyszałam ,że Harry był zdenerwowany. Postanowiłam już dłużej nie podsłuchiwać i weszłam do kuchni, szeptajac krótkie 'cześć'. Stałam tam niezręcznie i patrzyłam na swoje stopy, które nagle okazały się najbardziej interesującą rzeczą na świecie.
-Jak się czujesz?- Zapytał Harry.
-J-ja... W porządku. -wychrypiałam, a w moich oczach natychmiast stanęły łzy. Wcale nie było w porządku. Czułam się okropnie. Jak nic nie warty śmieć.
-Oh, skarbie.- powiedziała smutno kobieta i mnie przytuliła. Wzdrygnęłam się na ten gest, lecz po chwili się uspokoiłam, odwzajemniłam uścisk i wybuchłam głośnym płaczem. -Opowiesz nam czego on od ciebie chciał i dlaczego cię pobił?
-J-ja, o-okej.. On... On powiedział, że nareszcie weźmie ode mnie coś, czego wcześniej nie chciałam mu dać, że już nie będę taka... n-niewinna. -wyszeptałam i rozplakalam się jeszcze bardziej.- -Ja nie chcę. On mnie znajdzie, a ja nie chcę zeby mi to zrobił.
-Shhh... Spokojnie, kochana. Nic ci nie zrobi. Pojdziemy na policję i...
-Nie!-krzyknęłam wyrywając się z jej objęcia. Wiedziałam ze nie powinnam krzyczeć z uwagi na bolące gardło, ale mialam to gdzieś.- Nie! On i tak wyjdzie stamtąd prędzej czy później, bo ma znajomości! A jak wyjdzie to mnie zabije! Zabije mnie, rozumiesz?! Już raz prawie mu się udało, nie mam zamiaru przechodzić przez to piekło jeszcze raz! Nie pójdę na policję, nie!!- wpltotłam palce we włosy i za nie pociągnęłam. Nagle zaczęło mi brakować tchu. Czułam jakby moje gardło płonęło. Desperacko starałam się zaczerpnąć powietrza. Zakręciło mi się w głowie i upadłam na zimne kafelki. Harry od razu do mnie podbiegł i objął.
-Kurwa, Ella! Mówiłem, żebyś nie przesadzala!  Jess! Jessie, słuchaj uważnie. Musisz się uspokoić. Oddychaj, maluchu, oddychaj. -szepnął, a ja po prostu patrzyłam na niego swoimi ogromnymi ze strachu oczami. Próbowałam się uspokoić. Zaczęłam się koncentrować na braniu głębokich oddechów. Kiedy w końcu się uspokoiłam, wstałam i powiedziałam, a raczej wyszeptałam:
-Przepraszam.
-Za co ty przepraszasz? -spytał zdziwiony Harry. -Nic nie zrobiłaś, po prostu się przestraszyłaś. Nie przepraszaj. Wszystko jest okay. Chcesz abym cię odwiózł do domu?
-T-tak, proszę. -spuściłam wzrok.
-Hazz, ja przecież miałam ją odwieść.- powiedziała lekko poirytowana Ella.
-Już dość zrobiłaś. Zobacz, przez ciebie dostała ataku paniki, dusiła się. -warknął Harry, po czym złapał mnie za rękę i powiedział: - Chodź.
Wyszliśmy z jego mieszkania w ciszy, czułam się winna za to, że zrobiłam takie zamieszanie. 
-Ja... Dlaczego się tak mną interesujesz? -zapytałam zmieszana, z
zmarsczyłam brwi.
Nie otrzymałam odpowiedzi, skierowalismy się w ciszy do jego
samochodu, podałam adres i odjechalismy.
                       ***
Podróż trwała nie dłużej niż 15 minut. Nie odezwaliśmy się do siebie ani słowem. Harry był chyba na mnie zły za to, co powiedzialam wcześniej. A moze raczej za to pytanie, które mu zadałam. Kiedy podjechalismy pod dom Lottie, chciałam wysiąść z auta, ale powstrzymała mnie jego ręka.
-Zapisałem ci w telefonie swój numer, dzwoń gdybyś czegos potrzebowała- powiedział. Co?
-Nie chcę się narzucac. -powiedziałam cicho.
-Co? Narzucac? Nie narzucasz, przestań gadać głupoty. Może kiedyś wybierzemy sie razem ma obiad?
-Um... Okay, zadzwonię, pa.-wymamrotałam i szybko wyszlam z samochodu. Przysięgam, że słyszałam jak Harry się ze mnie śmiał.

2 komentarze:

  1. Nie wiem, jak opisać moje odczucia co do tego rozdziału. Wybacz. Cudo.

    OdpowiedzUsuń
  2. No,no ^_^... Tylko weź,żeby Harry był normalny w stosunku do swojej dziewczyny i nie próbował kręcić z Jess,błagam.
    A poza tym,rozdział świetny :-) .

    OdpowiedzUsuń