poniedziałek, 20 lipca 2015

ROZDZIAŁ 13

Dotarlem pod sklep z płytami, wyszedłem z auta i skierowałem się w stronę wejścia. Otworzylem drzwi i zacząłem się rozglądać za Jess. Nigdzie jej nie było. Podszedlem do dziewczyny za ladą, która uśmiechała się do mnie uprzejmie.
-W czym mogę pomóc?
-Cześć, widziałaś gdzieś tutaj może Jessamine?-jej uśmiech od razu zbladł, kiedy skinęła lekko głową. W odpowiedzi zmarszczylem brwi. Odeszła od lady i zaprowadziła mnie na zaplecze. W rogu, na krześle siedziała Jessie. Nie zareagowała, gdy ją zawołałem, miała wszystko gdzieś.
-Co jej jest? -zapytałem dziewczyny.
-Ona... Ugh, okazało się, że Will był z nią dla zakładu. Powiedział jej to, kiedy przyłapała go, jak obsciskiwal się z inną. Zależało jej na nim, a on ją zranił. -pokrecila głową z dezaprobatą.
Nic nie powiedziałem, tylko od razu ruszyłem w stronę złamanej dziewczyny.
-Jessie? -szepnąłem i dotknąłem lekko jej ramienia. Od razu strzępnela rękę, nie patrząc na mnie.
-Zostaw mnie, wszystko w porządku. -kłamała. Poznałem to pi tym, jak jej głos złamał się przy końcu zdania. Dlaczego ten kutas jej to, do cholery zrobił? Jess na prawdę darzyła go wyjątkowym uczuciem, a on to wszystko spierdolił. Stracił wyjątkową dziewczynę.
-Jessie, wiem, że nie jest. Porozmawiaj ze mną.
-Daj mi spokój, jest okay. Nie przejęłam się tym. Po prostu muszę sobie to wszystko poukładać. -oznajmiła tonem nie wyrażającym żadnych emocji. Westchnąłem głęboko i złapałem ją w talii, po czym przerzuciłem sobie ją przez ramię i wymaszerowalem ze sklepu.
-Przestań udawać, do chuja! Musisz z kimś o tym porozmawiać. -krzyknąłem. Zaczęła uderzać pięściami o moje plecy
-Puść mnie! Daj mi spokój! -wrzeszczała. Jej cierpliwosc wisiała na włosku. Tak samo jak moja. Nadal trzymalem Jess, ale ona nie dawała za wygraną. -Zostaw mnie! Wszyscy dajcie mi święty spokój! Nie chcę gadać. -plakala. W końcu przestała mnie bić, a jej ciałem wstrząsały dreszcze. Jej szloch stawał się głośniejszy, bariera w końcu pękła, wszystkie emocje jakie w sobie skrywała ujrzały światło dzienne. Postawiłem ją na nogi i przytuliłem. Od razu oplotla mnie ramionami i schowała głowę w mojej klatce. Dopiero teraz zdalem sobie sprawę z tego, jak drobna była. Gdy tak stała, w moich ramionach, przypominała małe, zagubione dziecko. Życie tej dziewczyny pochłaniał coraz większy mrok, a ona nie miała siły, by z nim walczyć.
***
Zabrałem Jessie do siebie, minęło już kilka godzin od momentu, kiedy ją znalazłem, a ona nie przestawała płakać. Razem z Ellą staraliśmy się ją jakoś pocieszyć, lecz nic nie pomagało.
-Hazz, nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego przejęła się tym aż tak bardzo? Przecież nie byli ze sobą aż tak długo, tylko nieco ponad miesiąc chyba. -Ella zmarszczyla brwi. Miała prawo tego wszystkiego nie pojmowac.
-Ale ogólnie znali się trzy lata, ufała mu, traktowała jak przyjaciela, później darzyla go głębszym uczuciem. Pozwolił jej wierzyć, że jemu również na niej zależy. Jednak to była tylko gra. Przez trzy pieprzone lata ta dziewczyna żyła w kłamstwie. -pokrecilem głową. Moja dziewczyna wypuściła drżący oddech. Spojrzałem na nią. W jej oczach niebezpiecznie balansowały łzy. Poszedłem do niej i objąłem w talii. Od razu wtuliła się w mój tors.
-Dlaczego płaczesz, kochanie?
-Ja... Popatrz, każdy ma prawo być szczęśliwym, a Jessie ciągle napotyka jakieś przeszkody, cały czas ktoś ją krzywdzi. Nie rozumiem... Czym sobie zasłużyła? Przecież jest taka dobra...-pociągnęła nosem. Uśmiechnąłem się do niej smutno.
-Wiem, słoneczko, wiem. Ale Jess jest silna, pomozemy jej wydostać się z mroku, pomożemy jej odnaleźć drogę do szczęścia. Życie jest niesprawiedliwe, stawia nam na drodze różne przeszkody, czasem takie, z którymi sobie nie radzimy. Jednak nie możemy się poddawać. Musimy walczyć. I nie pozwolimy, aby Jess się poddała. Jednak coś tak czuję, że to, co nam powiedziała, to tylko czubek góry lodowej. Że jest gorzej, niż mówi.
-Martwię się o nią. Nie chcę, by się poddała ,jednak widziałam już osoby w takim stanie, jak ona. Były w stanie robić różne głupstwa, by tylko ujarzmić ten palący ból. -opuściła wzrok i znów się rozpłakała. -Nie chcę, żeby zrobiła sobie krzywdę.
-Shhh... Spokojnie, skarbie. Nie pozwolimy jej na to.-kiwnęła tylko głową wtulona w moją pierś.
***
Jessamine spała w pokoju gościnnym, a ja razem z Ellą siedzieliśmy w kuchni, pijąc kawę. Nagle usłyszeliśmy przeraźliwy huk, dochodzący gdzieś z piętra. Szybko zerwałem się z miejsca i pobiegłem na górę. Nie spodziewałem się tego, co zobaczyłem sekundy później...
*Jessamine*
Leżałam na łóżku i bez celu wpatrywałam się w sufit. Nie mogłam zasnąć. Myśli wirowały w moim umysle, przyprawiając o potworny ból głowy. Nie wytrzymałam tego napięcia, wszyscy traktowali mnie, jakbym była z porcelany. Nie mogłam już tego znieść. Nie byłam słaba.
Moje myśli zalały fale wspomnień. To, kiedy Will pocałował mnie po raz pierwszy. To, kiedy powiedział, ze nigdy mnie nie opusci. Pamiętałam ten dzień, w którym powiedział, że mogę mu ufać, ze zawsze będzie tu dla mnie.
Nagle poczułam ogromny gniew przenikający przez każdą komórkę mojego ciała. Oczy zasnuły się łzami złości. Wstałam z łóżka i ruszyłam do lazienki. W kosmetyczce, którą Ella zostawiła mi, żebym mogla sie doprowadzić do porządku jakbym chciała, znalazłam również maszynkę do golenia. Odchylilam plastikowe boki i wyjęłam obiekt, który mnie interesował. Przyłożyłam żyletkę do nadgarstka i zatopiłam metal w skórze. Ostrze weszło gładko, krew zaczęła się delikatnie sączyć z rany. Zrobiłam jeszcze mnóstwo równoległych linii, zatapiając metal coraz głębiej. Czynność ta dawała mi ukojenie w pewnym stopniu. Moja złość nagle się wzburzyła, nie wiedziałam dlaczego targają mną takie skrajne emocje. Poderwalam się z ziemi, weszlam z powrotem do pokoju goscinnego, wzięłam lampę ze stolika nocnego i rzuciłam nią z całej siły o ścianę. Kilka kawałków szkła odprysnelo i wbiło się boleśnie w ramię. Zignorowałam palący ból i zjechałam w dół po ścianie, zanosząc się płaczem. Nagle opuściła mnie cała energia, moja głowa stała się dziwnie ciężka. Spojrzałam leniwie na nadgarstek, z którego ciągle sączyła się czerwona ciecz.
Po chwili do pokoju wpadł Harry. Na moment stanął jak wryty. Na pewno nie tego się spodziewał.Nie spodzieał się znaleźć zakrwawionej, załamanej dziewczyny, siedzacej na podłodze, w dodatku na podłodze pokrytej szklem. Jego osłupienie trwało tylko kilka sekund. Po chwili podbiegł do mnie i zaczął coś mówić, ale ja nie mogłam zrozumieć co takiego.
-Spać mi się chce, Harry...
--------------------
Za wszystkie błędy przepraszam:)
Komentarze mile widziane:)
Nie mam pojęcia kiedy pojawi się nowy rozdział, możliwe, że w przyszłym tygodniu, jak znowu nie dostanę blokady twórczej XD
Do następnego xxx

1 komentarz:

  1. Jess!!! Żeby tylko wszystko się dobrze skończyło;-; Z każdym rozdziałem piszesz coraz lepiej kochana;* czekam nn^^

    OdpowiedzUsuń