piątek, 3 lipca 2015

ROZDZIAŁ 8

Zacisnęłam powieki i czekałam na to, co nieubłaganie się zbliżało. Nie miałam nawet dokąd uciec. Nie potrafiłam stłumić szlochu, który rozdzierał moje gardło.
-Hej... Wszystko w porządku- zapytał nieznajomy. Odczułam delikatną ulgę, rozchyliłam moje spuchnięte od płaczu powieki i spojrzałam  górę. Bylo zbyt ciemno, bym mogla zobaczyć jak ten ktoś wygląda. -Zgubiłaś się? -zapytał łagodnym, zachrypniętym głosem.
-Nie.-wyszeptałam.
-Chodź stąd, zmarzniesz. -Otworzyłam szerzej oczy.
-Nie, błagam, nie. O-oni mnie znajdą. J-ja nie chcę tam wracać. -zapłakałam.
-Co? Kto cię znajdzie? -nieznajomy zbliżył się i usiadł na przeciwko mnie. Instynktownie się odsunęłam.
-Ja...Nie... Nie mogę powiedzieć.. On.. On mnie znajdzie, ja nie chcę! -schowalam twarz w dłonie i zaczęłam jeszcze mocniej płakać. Nieznajomy ujął moją dłoń i pomógł mi wstać, po czym mnie przytulił.
-Nie zrobię ci krzywdy, spokojnie. Widać, że bardzo dużo przeszłaś. -powiedział i umieścił moją głowę pod swoją brodą .-Chodź stąd. Na ławkę, nie będziemy siedzieć tak na ziemi.
Kiedy doszlismy do ławki juz nie byliśmy w ciemności, mogliśmy się zobaczyć dokładniej. Pierwszym , co zobaczyłam były cudowne, szmaragdowe oczy, teraz otwarte szeroko z... przerazenia, szoku?
-Jezu, kto ci to zrobił? -zapytał i badał wstrzasniety moje obrażenia na twarzy.- Jesteś cała posiniaczona. Kto ci to zrobił? - powtórzył, nagle trochę zdenerwowany.
-Ja.. To.. Um.. Prze-przewrocilam się. -kłamałam.
-Nie wierzę ci. Powiedz, kto ci to zrobił?
-Nie..nie znasz go. On był... byl kiedyś moim chłopakiem ale z nim zerwałam, a teraz on sie msci. Uciekajmy stąd, znajdzie nas- szepnęłam przerażona, kiedy rzeczywistość we mnie uderzyła.
-Kto nas znajdzie? Podaj imię i nazwisko, znam w tym mieście praktycznie każdego.
-B-Brad... Brad Harvey. -pisnęłam, a mój towarzysz zacisnął pięści.
-Ten skurwysyn.. Znam go, kiedyś się kumplowalismy. Mniejsza o to. Chodź, musimy opatrzeć twoje rany- powiedział niezwykle łagodnie i wyciągnął do mnie swoje ręce. Zawahałam się. -Wiem, że nie masz podstaw, by mi wierzyć czy ufać, ale na prawdę trzeba cos zrobić z tymi rozcięciami i siniakami. Nie zrobię ci krzywdy, maluchu.
-Ja.. Okay. -szepnęłam i złapałam go za rękę. W zamian otrzymałam delikatny uśmiech.
-Mieszkam niedaleko stąd. Będziemy tam za pięć minut.

                      ***
Przez całą drogę milczałam, nie za bardzo wiedziałam, co mam powiedzieć. Najdziwniejsze jednak było to, że nie czułam się przy nim źle. Nie byłam przerażona. Jedynie zdezorientowana. Czułam jednak do tego człowieka coś w rodzaju zaufania. Nie bałam się, że coś mi zrobi.
-Jak masz na imię?-spytał nieznajomy.
-J-Jesaamine. Ale wszyscy mówią mi Jess.-odpowiedzialam cicho.- A ty?
-Harry.- powiedział i uśmiechnął się szeroko, tak że na policzkach pojawiły mu się dwa, słodkie dołeczki. Odwzajemnilam małym, niesmalym uśmiechem.
W końcu dotarliśmy do jego mieszkania. Weszliśmy do środka i naprawdę bardzo mi się tam podobało. Salon był mały i przytulny, przy oknie bylo miejsce do czytania otoczone mnóstwem książek. Harry pociągnął mnie za sobą do łazienki, usiadlam na pralce, a on zaczął szukać apteczki. Kiedy ją znalazł, zabrał się za oczyszczanie ran. Nie bylo tak zle jak myślałam.
-Zostałaś naprawdę dotkliwie pobita. Masz zamiar zgłosić to na policję? -zapytał.
-Co... Nie! Nie, nie mogę. On mnie znajdzie, policja pogorszy sprawę. On ma wtyki- odparłam smutno. W moich oczach stanęły łzy. Kiedy to zauważył, od razu zaprzestał swoich działań.
-Hej, spójrz na mnie. Co się dzieje? -zmarszczyl brwi.
-Kiedy będzie moja kolej, żeby być szczęśliwą? Mam na myśli, nigdy nie bylam wolna, zawsze ktoś mnie ograniczał. I dochodzi do tego jeszcze TO. Mam niewiarygodnego pecha. -uśmiechnęłam się smutno. Harry patrzył na mnie uważnie, ze zrozumieniem.
-Czasem ludzie wcale nie chcą naszego szczęścia. Chcą spełniać swoje własne ambicje, czasami nas do tego wykorzystując. Trzeba nauczyć się walczyć o siebie, swoje szczęście. -wyjaśnił, kontynuując swoje zajęcie. Nic juz nie powiedziałam, nie wiedziałam co. W jego słowach było tyle prawdy. I to mnie przerażało. Jak on moze mnie rozumieć? Nikt nie może zrozumieć tego, przez co przechodzę. Milczałam i wpatrywalam się w Harry'ego. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jaki jest przystojny. Szmaragdowe oczy pełne skupienia, pełne, malinowe usta delikatnie wydęte w koncentracji. Był piękny. Jego brązowe loki zostały okiełznane bandamą. Czy to jest możliwe, żeby ktoś tak doskonały mógł istnieć?
-Skończone- szepnął, wyrywając mnie z moich myśli.
-Dziękuję. -odparłam nieśmiało i natychmiast oblałam się rumieńcem. -Ja... Uh... Powinnam wracać..-Już ruszalam w stronę drzwi, kiedy jego długie palce owinęły się wokół mojego nadgarstka.
-Nie, to niebezpieczne. Mam pokój gościnny, możesz tutaj przenocowac, a jutro rano moja dziewczyna cię odwiezie- powiedział. Dziewczyna? Oh, racja. TAKI chłopak nie mógł być wolny.
-Ja...Okej- uśmiechnęłam się słabo.
-Chodź- pociągnął mnie delikatnie w górę schodów i zaprowadził do pokoju goscinnego. Dal mi również jakąś piżamę, po czym życzył mi dobrej nocy i wyszedł. Rozejrzalam się po pomieszczeniu. Ładnie tu. Wzięłam ciuchy i poszlam wziąć szybki prysznic, ubralam się, napisalam SMS-A Lottie, że wszystko jest w porządku i wskoczyłam do łóżka. Zwinelam się w kłębek i wybuchłam płaczem. Nie mogłam dłużej tego w.sobie dusic. Czułam się okropnie bezwartosciowa, jak śmieć. Tej nocy praktycznie nie zmrużyłam oka, bo za każdym razem snil mi się ten cały koszmar,przez który przeszłam i za każdym razem budzilam się z krzykiem przerażenia i rozpaczy rozdzierającym moje gardło.
_________________
KURDE DOBRA NIE BIJCIE WIEM ŻE CHUJOWY
Harry na reszcie już wkroczył do akcji, czekałam na odpowiedni moment, zeby Wam jeszcze bardziej namieszac huehue
Teraz będzie sie działo więcej i więcej także
ZAPINAC PASY LUDZISKA
(dobra nie haha, nie zwracajcie na to uwagi, jestem troszkę pojebana:'))
Dobra, do następnego! xxx

2 komentarze:

  1. Chujowy?! Głupia jesteś! Wreszcie Harry^^ Zaraz cię uduszę za napisanie, że ma dziewczynę :* Nieeeee wcale nie jesteś pojebana;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh haha,wiedziałam,że to Hazz! ^_^
    Jejku,on jest cudny,tylko modlę się,żebyś nie zrobiła między nim i Jess jakiegoś miłosnego wątku O.o....

    OdpowiedzUsuń