-Chcesz się czegoś napić? -zapytał Zayn kiedy przekroczyliśmy próg jego mieszkania.
-Poproszę wodę-powiedzialam na co zachichotał.
-Taka niewinna... Chodziło mi o alkohol, słoneczko. -powiedział wyraźnie rozbawiony.
-Nie, dzięki. Nie mam ochoty. Zostanę przy szklance wody.
-Dobra.. Niech ci będzie. Zaraz wrócę. -wyszedł, a ja miałam okazję, żeby rozejrzeć się trochę po jego salonie. Był bardzo nowoczesny, z resztą jak reszta domu. Ściany były w kolorze mlecznej czekolady, na ścianach wisiało kilka obrazów, na których nawet nie wiedziałam, co jest. W prawym rogu pokoju, stał kominek, a obok niego dwa fotele. 'Idealne miejsce do czytania' -pomyślałam. Nagle cos przykuło moją uwagę. Na fotelu obok kominka wisiała kurtka, która była mi aż za bardzo znajoma. Na początku myślałam ,że się myliłam. Wołałam się upewnić. Wzięłam ją do rąk i rozłożyłam. Na wewnętrznej stronie były inicjały B.H. JEGO inicjały. Nagle zrobiło mi sie słabo. Co do cholery..
-Co robisz?- odskoczyłam przestraszona. Odwróciłam i zobaczyłam Zayn'a stojącego w progu z założonymi rękami.
-Ja... Skąd to masz?- zapytałam cicho.
-Czy to ważne? -zapytał znudzony. -Nikt ci nie .mówił, że ciekawosc to pierwszy stopień do piekła?
-Chcę wiedzieć, skąd do cholery masz kurtkę Brad'a?!-podniosłam głos. Zauważyłam, ze Lottie się wcale nie odzywa przez słuchawkę. Dotknelam ucha i przerażona przekonałam się, że nie ma tam słuchawki. Otworzyłam szeroko oczy, kiedy Zayn wyjal ją z kieszeni swoich spodni.
-Tego szukasz? Nie jestem pojebany, ściągnąłem ci to, nawet nie zauważyłaś. Przyjaciółecza myśli ze rozkosznie się bawimy.
-Skąd masz tu JEGO kurtke? - zapytałam drżącym głosem.
-Oh Jessie, jak ty czasem wolno łączysz wątki..-dobiegł mnie rozbawiony głos od drzwi. Powoli odwróciłam się w tamtą stronę.
-C-co? Jak... Dlaczego?-wyszeptałam.
-Chcesz wiedzieć po co tu jesteś?-zapytał Zayn, przybliżając się do mnie. -Z zemsty. Chcesz znać mój powód? Twój jebany ojciec przeleciał moją matkę kilka miesięcy temu, ona zaszła w jebaną ciążę, a twój ojczulek ją tak zostawił.!- wrzasnął i uderzył pięścią w ścianę, tuż obok mojej głowy. Wzdrygnęłam się, w moich oczach stanęły łzy. Potrząsnęłam głową.
-Oh, błagam! Na chuj ryczysz?!-wrzasnął- Hm?
Nie odpowiedziałam. Strach kompletnie mnie sparaliżował.
-A wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze?-odezwał się Brad- w końcu dostanę to, czego nie chcialas mi dać kiedyś. Pamiętasz co takiego? - szydził. -Tak, w końcu nie będziesz taka niewinna.- O nie, nie! To nie dzieje się naprawdę, to chory żart! Przerażona zastanawiałam się, jak mogę się obronić. Musiałam się stamtąd wydostać. Zauważyłam, że na ścianie, dosyć blisko mnie wisi obraz, którym moglabym go uderzyc..
-Zayn, kumplu, zostaw nas samych. Musimy nadrobić stracony czas-usmiechnal się obleśnie. Przebiegl mnie dreszcz. 'Myśl, Jesaamine, myśl. Musisz stąd uciec'. Rozpaczliwie szukałam jakiegoś rozwiązania lecz nic nie przychodziło mi do głowy.
-Dobra, stary, ja spadam. Nara, miłej zabawy zakochańce.-jego wypowiedz ociekala sarkazmem. Po chwili usłyszałam trzask zamykających się drzwi frontowych, sygnalizujące wyjście Zayn'a.
-To co, kochanie? Od czego...- nie zdążył skończyć, bo z całej siły kopnęłam go w krocze. Szybko zdjęłam obraz ze ściany i uderzyłam go w głowę. - Ty mała...- próbowałam uciec, ale niestety okazał się szybszy. Złapał mnie za włosy i uderzył moją głową o ścianę. Krzyknęłam z bólu, próbowałam się wyrwać, ale trzymał mnie w żelaznym uścisku. Pchnął mnie z całej siły na ścianę, moje plecy przeszyl ból. Po chwili uderzył mnie z pięści w twarz. Kopnęłam go z całej siły w brzuch. Zatoczył się, i wpadł na stolik do kawy, przewrócił się, rozbite szkło pocielo mu skórę. Wykorzystałam sytuację, wzięłam wazon i rzuciłam mu w głowę. Stracił przytomnosc. Nie tracąc ani sekundy szybko zdjelam buty, chwycilam klucze od tego domu, wybieglam, zamknęłam drzwi na klucz i bieglam ile sił w nogach. Oby dalej od tego miejsca. Po wyczerpującym biegu, w końcu dotarlam do jakiegoś parku. Pośpiesznie ruszylam w tamtą stronę, ukryłam się miedzy drzewami, upadłam wyczerpana na kolana i zaniosłam się głośnym płaczem. Cała twarz bolała mnie od licznych ciosów, które przyjęłam. Czułam się jak totalny śmieć. Nagle usłyszałam kroki. Zamarłam. Wrócił po mnie! Skulilam się i czekałam na koszmar, który właśnie się zbliżał....
piątek, 3 lipca 2015
ROZDZIAŁ 7
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zayn zabiję cię! Kim się okaże ta osoba, która idzie? O.o
OdpowiedzUsuńhaha:*
UsuńO jendhdbddhxxxdbb JPRDL,zaje*iste!!
OdpowiedzUsuńZayn to kur*a debil,ale ohh! ^_^
Na pewno tak szybkiego zwrotu akcji nie mogłam się spodziewać :'D.
Lecę czytać dalej!