piątek, 24 lipca 2015

ROZDZIAŁ 14

*Harry*
-Spać mi się chce...-wymamrotała niewyraźne. Całe powietrze momentalnie wyleciało mi z płuc.
-Co.. Nie, Jessie. Nie zasypiaj, nie zamykaj oczu, słyszysz?! Ella! -krzyknąłem. Dziewczyna po chwili pojawiła się przy mnie.- Zajmij się nią, błagam. -ona tylko skinęła głową i klękła obok Jessie z kamiennym wyrazem twarzy.
-Przynieś mi szybko apteczkę, muszę zatamować krwawienie. I tak straciła już dużo krwi. Harry!- krzyknęła zniecierpliwiona, kiedy nie ruszyłem się z miejsca. Kiedy pobieglem do łazienki, słyszałem kojacy głos Elli. Cały czas mówiła do Jess, żeby ta pozostała przytomna.
El studiowała medycunę, była już na trzecim roku, więc znała się trochę na tego typu sprawach. Sprawnie opatrzyla rany, umyła dziewczynę i kazała mi położyć ją na łóżku.
-Czy...-zacząłem drżącym głosem. Podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Tak, będzie w porządku. Teraz jest po prostu wyczerpana, musi odpoczywać. Pocałowała mnie w policzek i spojrzała głęboko w oczy. -Musimy jej jakoś pomóc przez to przejść. W końcu będzie szczęśliwa. Wierzę w to.
Nic nie oodpowiedziałem, tylko uśmiechnąłem się lekko, przyciągnąłem ją bliżej siebie i ucałowałem w czubek głowy.
-Masz złote serce, mówiłem ci to już? -Mruknela coś niewyraźne żebym się zamknął, po czym przytuliła się jeszcze mocniej. Ella była naprawdę skromną dziewczyną, nie lubiła, jak ktoś prawił jej komplementy. Jednak ja nie mogłem się powstrzymać. Miałem szczęście, że poznałem El.
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu. Spojrzałem na ekran. Lottie.
-'Harry? Jest gdzieś obok ciebie Jessie? Muszę z nia pogadac' -brzmiała na...Załamaną? Poważnie? Kolejna?
-Co się dzieje?-ściągnąłem brwi. Nagle zaczęła płakać. -Opowiadaj- zachęciłem. Wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić...
***
Zamurowało mnie. To, co usłyszałem kompletnie mnie zdziwiło. Nie odzywałem się już dobre pięć minut, próbując sobie to wszystko jakoś poukładać. Potrząsnąłem głową i ściągnąłem brwi.
-Um... Lottie?
-'Tak?'
-A Jess już wie? -nie odpowiedziała. Usłyszałem tylko jak głęboko wzdycha. Czyli, że nic nie wie. Świetnie. - Słuchaj, musisz jej powiedzieć, tylko juz może nie dziś.
-'Dlaczego nie dziś? Hazz?'- zapytała zaniepokojona. Teraz to ja nic nie powiedziałem. No bo jak mam jej to, kurwa powiedzieć? "Oh, słuchaj ,nie mów jej dzisiaj, bo leży nieprzytomna w moim łóżku. Jak to się stało? Aa no Will okazał się strasznym dupkiem dlatego się pocięła i zdemolowała mi połowę pokoju. Nic takiego. '
-'Co?!'
-Czy ja to powiedziałem...
-'Tak, idioto. Powiedziałeś to na głos. Jak ona się czuje? Wszystko w porządku?'-słyszałem, ze była już nieźle wkurwiona.
-Tak, już jest okay. Śpi. 
-'Dobra. Jutro jej muszę o wszystkim powiedzieć... Tylko jak? Ugh, dobra, coś wymyślę. Przecież ona się załamie jak się dowie. Dobra dam radę, nie będę się dobijać'- mówiła tak szybko, że nie miałem jak się odezwać.
-Char..
-'No nie wierzę... A może ucieknę z domu. Wtedy przecież nigdzie nie pojadę... Genialne! '
-Doobra, uspokój się, kobieto. -nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem.-  Nie możesz tak po prostu uciec. Po prostu musisz się z tym pogodzić. Jess z pewnością wszystko zrozumie. I, matko jedyna! Pierwszy raz słyszałem ,żeby ktoś tak szybko mówił! -zaśmiałem się.
-'To wcale nie jest śmieszne! '-warknęła, co rozbawiło mnie jeszcze bardziej.
*Jessamine*
Głowa mi pulsowała, powieki były strasznie ciężkie. Powoli otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Nie było śladu po moim wczorajszym wybuchu. Wspomnienia zalały mój umysł. Will. Jak on mógł? Dlaczego?
Dalej tego nie pojmowałam. Myślałam, że zależy mu na mnie. Poczułam mokro na policzkach, szybko starłam dowód mojej słabości. Nie chciałam być słaba. Obiecałam sobie, że juz nigdy więcej nie będę płakać, że będę silna. To postanowienie sprawiło, że od razu poczułam się lepiej. Gwałtownie poderwałam się z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Musiałam się odświeżyć. Zimny prysznic- to było to, czego potrzebowałam.
***
Kiedy wyszłam z łazienki uswiadomilam sobie, ze nie mam się w co ubrac. Postanowiłam poszukać jakichś rzeczy w szafkach. Był tam tylko ogromny t-shirt. Wyruszyłam ramionami i przeciagnelam go przez głowę. Na szczęście sięgał mi do połowy uda.  Posprzątałam trochę w pokoju i ruszyłam poszukać Harry'ego. Znalazłam go w kuchni. Był bez koszulki. Cholera jasna.
Coś smarzył,nucąc przy tym cicho. Oparłam się o framugę, lekko skrępowana. W końcu niewiele miałam na sobie ubrań, a poza tym, te wszystkie wydarzenia z zeszłej nocy... Potrząsnęłam głową, by odpędzić te myśli.
-Um... Cześć. -powiedziałam nieśmiało i podeszłam do stołu. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym przy okazji nie potknęła się lekko. Na szczęście tego nie zauważył. Odwrócił się dopiero po dłuższej chwili. Jego loki były związane gumką, żeby nie przeszkadzały. Kiedy na mnie spojrzał, zachował się...co najmniej dziwnie.
Jego źrenice rozszerzyły się, oczy pociemniały, kiedy przesunął wzrokiem od stóp, aż po czubek mojej głowy. Muszę dodać, że zrobił to bardzo powoli. Po chwili jednak jakby wrócił do rzeczywistości, odchrząknął i wreszcie się odezwał.
-Cześć. Jak..jak się czujesz?- jego głos z rana był bardzo zachrypnięty.
-W porzadku. Już jest okay. - powtórzyłam, kiedy widziałam, jak mruży oczy, ewidentnie mi nie wierząc. -Błagam, nie rozmawiajmy o tym. -Opuściłam głowę. Moje stopy stały się nagle najbardziej interesującą rzeczą na świecie. Podszedł do mnie i wsadził palec wskazujący pod moją brode, zmuszając bym na niego spojrzała.
-Nie znoszę patrzeć jak cierpisz. -oznajmił. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że wstrzymuje oddech, dopóki nie wypuściłam go ze świstem. Uśmiechnęłam się słabo.
-Wszystko się ułoży, w końcu będę szczęśliwa. -powiedziałam cicho.
-Wiem, że będzie. Musi być...

2 komentarze: