wtorek, 7 lipca 2015

ROZDZIAŁ 11

Ważna notka pod rozdziałem:)
___________________

Ja i Will byliśmy oficjalnie parą. Dzięki niemu mój stan psychiczny trochę się polepszył, wróciłam do szkoły. Oczywiście kiedy tylko przechodzilismy korytarzem ze splecionymi dłońmi, wszyscy, dosłownie w s z y s c y się na nas patrzyli. Ich ciekawskie spojrzenia przewiercały mnie na wylot. Na początku czułam się z tym niekomfortowo, ale z czasem nauczyłam się to ignorować.
Czasem spotykałam się z Harry'm, można powiedzieć, że się zaprzyjaznilismy. Poznałam go lepiej, miał wybuchowy, trudny charakter. Jednak to mnie nie zraziło.  Naprawdę bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało, ufałam mu. Myślę, ze powodem, dla którego tak szybko się do niego przekonałam, był fakt, że pomógł mi w najgorszym momencie mojego życia. Jak to mówią- przyjaciół poznaje się w biedzie. Jednak nie mówiliśmy sobie dużo o swoich zyciach prywatnych i tak dalej. Nie powiedziałam mu o rodzicach. Nie bylam gotowa. Nie powiedzialam mu o swojej przeszłości. Tak naprawdę praktycznie sie nie znaliśmy. Wiem, ze to dziwne. Jednak dziwnie mu ufalam. Rozmawialiśmy ze sobą na różne tematy. Mieliśmy wspólne zainteresowania- literatura, muzyka.
        *MIESIĄC PÓŹNIEJ*
-Jess! Will dzwoni!- Charlotte wywróciła oczami.- Znowu.
Szybko do niej podbiegłam i wyrwalam jej telefon z ręki. Pewnie chciał omówić szczegóły naszego spotkania, godzinę i tak dalej.
-'Cześć, kochanie. Mam złą wiadomość. Nigdzie dziś nie pojdziemy, bo muszę zostać dłużej w pracy, nie ma szans, żebym się stąd wyrwał'-powiedział, a mój uśmiech tak szybko jak się pojawił, równie szybko zniknął.
-Naprawdę? Nie dasz rady? Spróbuj!-jęknęłam.
-'No przecież mówię, że nie!-warknął. Aż się wzdrygnęłam. -Nie wkurwiaj mnie Jessamine. '
-Dobra, spokojnie, co cię ugryzlo?- nie otrzymałam odpowiedzi. Rozłączył się. Raaany.
-Co się stało?- zmartwiła się Lottie.
-Ugh... Nic, odwołał randkę i jakoś dziwnie ze mną rozmawiał. Jak zapytałam czy na pewno nie da rady to się okropnie wkurzył. Nie wiem co go ugryzło.- wyruszyłam ramionami.
-Może ma ciężki dzień?
-Możliwe, nie wiem... Ale ostatnio często się tak zachowuje, jest oschły, często się na mnie złości, nie wiem o co może chodzić...
-Faceci tacy są, nie martw się. Jutro w szkole go może zlapiesz. Albo po lekcjach. Wtedy pogadacie. A teraz, koniec zamulania, wychodzimy na zakupy!- zasmialam się i kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam.- Później może jakiś obiad zjemy czy cos. Leć sie ogarnąć. Zimno jest dzisiaj, znowu.-wywróciła oczami.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby starając się nie patrzeć na moje koszmarne odbicie w lustrze. Naprawdę schudłam. Bardzo. Niestety nie mogłam przybrać na wadze. Próbowałam. Pod oczami mialam sine cienie- oznakę zmęczenia po wielu nieprzespanych nocach. Niby czułam się lepiej po tym wszystkim, a jednak dalej miałam te koszmary. Westchnęłam głęboko i poszlam do pokoju, aby się pomalować. Tym razem nałożyłam korektor i puder, zeby moja twarz jakoś wyglądała, policzki lekko musnęłam różem. Rzęsy lekko pomalowałam maskarą, na usta nałożyłam blyszczyk. Podeszłam do szafy i zdecydowałam się założyć: (klik). Włosy związałam w wysokiego kucyka.
Lottie była już chyba na dole, więc wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i zeszłam na dół, gdzie rzeczywiście czekała na mnie moja przyjaciółka w towarzystwie swojej mamy.
-Cześć, Jessie! Kochanie, jak ty pięknie wyglądasz! -powiedziała mama Lottie, po czym przytuliła mnie i swoją córkę. -Ja uciekam, dziś wrócę do domu wyjątkowy późno, więc nie czekajcie na mnie i nie siedzcie nigdzie za długo bo jutro szkoła. -przypomniała z udawaną surowością.
-Spokojnie, mamo- Lottie się uśmiechnęła. Kobieta tylko się uśmiechnęła i wyszła z domu.
Uwielbiałam mamę Lottie. Była taką ciepłą osobą. Zawsze piekła jakieś dobre ciasteczka, była mamą, jaką zawsze chciałam mieć. Mieszkając razem z Charlotte uświadomiłam sobie, ze tutaj czuję się bardziej komfortowo niż we własnym domu. Ani trochę nie tęskniłam za rodzicami i domem.
-Dobra, wychodzimy! -oznajmiła moja przyjaciółka z uśmiechem. Widać było, że bardzo cieszyła się, że staję na nogi. Ona tak myślała. W rzeczywistości było trochę inaczej, ale nie chciałam nikogo martwić. Stałam się mistrzem w ukrywaniu negatywnych emocji, które się we mnie kłębiły. Musiałam być silna, nie mogłam pokazywać tego, że nadal przeraża mnie to, co wydarzy się następnego dnia. Nie byłam mięczakiem. Nie chciałam nim być. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam za Lottie. Miałam nadzieję, że rewelacyjnie spędzę czas, jednak nie byłam przygotowana na to, co miało nadejść. Wtedy nie byłam swiadoma, że stanie się coś, co będzie dla mnie kolejnym koszmarem. Nie wiedziałam tego. Miałam jedynie nadzieję, że tamten dzień upłynie mi miło i przyjemnie..
_________________
Miałam napisać więcej rozdziałów, ale po prostu wena mnie opuściła, sprawy w życiu pokomplikowały. Nie mam pojęcia, kiedy będzie kolejny. Po prostu czekajcie cierpliwie. Moze po tym całym wyjeździe sobie wszystko ulozę i będzie w porządku. W sumie, to tyle. Buziaczki:*
Chociaż, jeszcze jedna kwestia. Chciałam bardzo podziękować dwóm dziewczynom, które tak naprawdę są ze mną od początku, motywują swoimi komentarzami, wyrażają swoje opinie. Są to Ola/Alicja(przepraszam, nie jestem pewna, bo w nazwie są dwa imiona i nazwiska i po prostu nie wiem która z Was komentuje) i Małgosia:)  To jest na prawdę miłe, przyjemnie się to czyta, przynajmniej wiem ze Im się to podoba, bo dają mi znać. Jesteście kochane, dziękuję:* Naprawdę takie rzeczy dają niezlego kopa i pomagają. Czasem kiedy publikuje rozdziały to nie jestem pewna czy są wystarczająco dobre. A Wy pokazujecie, że są dobre. Że doceniacie to, co piszę. Dziękuję:)

7 komentarzy:

  1. Rozdział, jak zwykle cudowny:))) Czemu Will się ostatnio tak zachowuje? O.o Buziaki kochana;* i mam nadzieję, że po twoim wyjeździe będzie ci lepiej:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak szczerze, nie pomyslalabym o tym, zeby zareklamowac to na fb, ale warto spróbować, dziękuję:)

      Usuń
    2. Pomyliłam się,napisałam komentarz od nowa.
      Noo,to może coś dać :-) .

      Usuń
  3. Oh to ja,Alicja :-) .Po prostu miałam na Google konto z przyjaciółką,ale ostatnio je ogarniałam i zmieniłam.
    I nie ma za co,skarbie,zasługujesz na pozytywne opinie,bo to,co piszesz jest naprawdę dobre ^_^. I szkoda,że nie ma tu więcej osób....Nie wiem,reklamowałaś swojego bloga na jakichś grupach albo stronach na fb??No pewnie tak,ale jeśli nie,to może warto spróbować :-) .
    No i w końcu rozdział-jak zwykle bardzo dobry ^_^.
    Oh ten idiota,Will,mnie wkur*ia,niech spier*ala i odwali się w końcu od Jessie.Czekam na Zayn'a!! :') <3
    I życzę ci weny,misiu,jeżeli masz jakieś problemy,to mam nadzieję,że się ułoży :-) .

    OdpowiedzUsuń