-Jessamine Rosalie Gray, możesz mi łaskawie powiedzieć co masz na sobie?- wysyczala moja matka.
Był to mój pierwszy dzien ostatniej klasy liceum, było bardzo gorąco i nie miałam zamiaru zalewać sie potem. Założyłam wiec krótkie, czarne spodenki z wysokim stanem i białą bokserkę. Swoje długie, niesforne blond fale związałam w wysoki kucyk.-
-Masz natychmiast iść sie przebrac w tę sukienkę, którą razem z ojcem kupiliśmy ci tydzień temu.- powiedziała surowo. - I zrób coś ze swoją twarzą i włosami, wyglądasz jak jakaś pokraka.
-Tak, matko.- spuscilam wzrok i poszłam na górę zmienić strój. Naprawdę nie znosiłam kiedy moja mama mówiła mi, co mam nosic. Czułam się wtedy jak małe dziecko. Odkąd pamiętam, zawsze byłam kontrolowana. "Ta koszula gryzie sie ze spodniami"; "Nie znoszę tej spodnicy, spal ją." Odbierala mi wszystko, co jej sie nie podobało. Kiedyś, gdy miałam sześć lat, cały czas nosiłam przy sobie małego misia. Mial oklapnięte uszka i brązowe futerko, to był prezent od babci. Nigdy sie z nim nie rozstawalam, aż pewnego dnia moja matka uznała, ze jestem już za stara na tego typu zabawki, zabrała mi go i spaliła. Plakalam kilka godzin.
Kiedy ubralam sie w rzeczy wskazane przez mamę, chwycilam torbę i wyszlam z domu, wcześniej zegnajac sie z rodzicami. Normalne dzieci, wychodząc z domu słyszą "kocham cię". Moi rodzice nigdy czegoś takiego nie mówią. Nigdy nie okazywali mi czulosci, czasami czułam sie jakby mnie wcale nie kochali. Jedyną osobą, do której zawsze mogłam przyjsc po radę, była moja babcia. Niestety, mieszkała dosyć daleko.
Wreszcie dotarlam do dużego budynku, w którym za niedługo zaczną sie zajęcia. Cieszylam sie. Naprawdę lubiłam szkołę. Tutaj mogłam być sobą, nikt mnie nie strofował, nie narzucał mi niczego. Gdy tylko weszłam do środka, od razu podbiegła do mnie moja najlepsza przyjaciółka, Charlotte.
- Jess, jeju, ale sie opaliłaś, tak bardzo tęskniłam. Jak było w Rzymie? Opowiadaj! Mam nadzieję ze twoja matka nie była taką zimną suką jak zwykle, chociaż na wczasach- zażartowała Lottie. Byla ona jedyną osobą spoza rodziny, która wiedziała o tym, jak moja matka mnie traktowała. Zawsze mnie wspierała, i nie miałam problemu z tym, że obrazala moja mamę, bo to byla szczera prawda. Zasmialam sie lekko.
- Muszę cię rozczarowac. Jej sukowate komentarze pojechały razem z nami. Jak byliśmy na Koloseum i zrobiłam jej zdjęcie z zaskoczenia, zaczęła sie drzeć na całe gardło ze mam je usunąć. Ludzie patrzyli sie na nią jak na opętaną- zachichotalysmy.
Resztę przerwy przegadalysmy o mało ważnych sprawach. Dowiedziałam się, ze Charlotte na wakacjach w Hiszpanii poznała jakiegoś przystojnego faceta, o którym bez przerwy nawijala. Moja przyjaciółka miała ogromne powodzenie u mężczyzn. Byla drobną szatynką, o długich i prostych jak druty włosach. Jej karnacja byla naturalnie ciemna, czego jej zazdrościłam, bo nie musiała sie opalać. Miała twarz w kształcie serca, duże, brązowe oczy otoczone wachlarzem gestych rzęs. Byla piękna, bardzo piękna. Miała równie urokliwą osobowość. Zawsze wiedziała co powiedzieć, jak mnie pocieszyć. Kochalam ją, traktowalysmy sie jak siostry.
Nagle zabrzmial dzwonek i ruszylysmy na pierwszą lekcje.
_____________________
Witajcie! Oto pierwszy rozdział, fajnie by było jakbyscie zostawili po sobie jakiś ślad, bym wiedziała czy to, co pisze sie podoba, czy nie:):) Oczywiście nie jestem jedną z tych bloggerek, które stawiają jakieś śmieszne limity komentarzy pod postem. Nie zmuszam do niczego, ale miło by bylo zobaczyć jakiś komentarz:)
Od razu mowie ze nie znam sie na robieniu tych całych szablonów, wiec na razie pozostanie taki jaki jest. Będę musiała usiąść i cos wykombinowac:)
Dobra, to tyle:) Także, do następnego! xxx
Po przeczytaniu prologu i tego rozdziału już nie lubię jej rodziców. Charlotte wydaje się naprawdę sympatyczna. Czekam nn^^
OdpowiedzUsuń