środa, 24 czerwca 2015

ROZDZIAŁ 3

Nie, nie, nie! To niemożliwe! To wszystko nie moze się powtórzyć, nie!
-B-Brad? J-jak..-wyjąkałam z trudnością.Czulam, że zbliża się mój atak paniki. Starałam się uspokoić. Ostatnim czego chciałam, był atak.
-Oh, Jessie, moja mała, niewinna Jessie.-pogłaskał mnie po policzku. Jego dotyk dosłownie palił moją skórę. Zacisnęłam powieki. -Tęskniłaś?
Jego dłonie zjechały w dół, zatrzymały się na biodrach.Zaczął  calować moją szyję.
-Zostaw mnie! Błagam..- zaplakalam
-Nie ma mowy, skarbie. To dopiero  początek.
-Nie, błagam, nie!- krzyknęłam, zaczęłam się szarpac, lecz zostałam skutecznie unieruchomiona.
-Zamknij się, mała suko.-warknął. Zaczął zostawiać malinki na mojej szyi. Byłam przerażona.
-Przestań, błagam, przestań! -wrzasnęłam.
Po chwili poczułam pieczenie na policzku. Uderzył mnie. Fala wspomnień zalała moje myśli. Później juz wpadł jakby w trans, zadawał cios za ciosem. Poczułam w ustach metaliczny smak krwi. Zaczęło robić mi się ciemno przed oczami,oddech mi przyspieszyl.
-Zostaw ją, kurwa!- usłyszałam czyjś głos.
Ostatnim, co zobaczyłam była sylwetka zbliżająca się do przerażonego Brada. Później wszystko pochłonęła ciemność.
 
*Charlotte*
Czekałam na Jessamine 15 minut, a ta dalej nie przychodziła. Postanowiłam do niej zadzwonić, ale nie odbierała. Ciekawe co ją zatrzymało. Westchnelam głęboko i już miałam iść jej szukać, ale dostałam wiadomość od mamy, w której prosi mnie o natychmiastowe przybycie do domu, bo muszę zająć się młodsza siostrą. Wsiadłam do samochodu, uprzednio wysyłając wiadomosc Jess, że spotkamy się u mnie, i odjechalam.

*Jessamine*
Pierwszym, co zobaczyłam po otwarciu oczu, były miodowe  tęczówki otoczone wachlarzem długich, czarnych rzęs.
-Witaj, słoneczko, jak się czujesz?-zapytał łagodnie nieznajomy. Zaczynałam sobie wszystko przypominać. Brad wrócił. O,mój Boże! Otworzyłam szeroko oczy, poderwałam się z miejsca i zobaczyłam, że nadal jestem w tym samym miejscu co wcześniej.
-Ja.. Kim jesteś? Gdzie on jest?- nie miałam odwagi wypowiedzieć jego imienia. Bylam przerażona.
-Jestem Zayn. Wszystko w porządku. Nie ma go tutaj.-chcial mnie przytulić, ale spłoszona sie odsunęłam.
-Ja.. Dziękuję- załkałam.
-Nie musisz mi dziękować. A teraz wyjaśnisz mi dlaczego najpierw próbował cię zgwalcic, a później pobil do nieprzytomnosci?- zapytał. On chyba nie mówi poważnie! Dosłownie przed chwilą odzyskałam przytomnosc, nie myślę jeszcze jasno, a ten chce żebym mu wszystko wyjaśniała.
-Jesteś niepoważny? Daj mi dojść do siebie błagam. A poza tym, co jeśli nie chcę ci o tym opowiadać? - prychnęłam. Starałam się robić dobrą minę do złej gry, jednak w środku byłam rozbita, złamana, upokorzona.
-Whoa, spokojnie, kochanie. Tylko zapytałem- uniósł ręce w obronnym geście.- Jak się czujesz? -W porządku, dziękuję za.. to. A teraz powinnam juz sobie pójść. -zaczęłam odchodzic, ale Zayn złapał mnie za nadgarstek.
-Nie powinnaś być teraz sama, skarbie, uwierz mi. Pozwól mi chociaż podrzucic cię do domu.-uśmiechnął się szeroko, ukazując rząd pięknych, białych zębów. Dopiero teraz dostrzegłam, że jest bardzo przystojny.
Zmrużyłam oczy.
-Niby dlaczego miałabym ci zaufać? I skończ z tym 'skarbie'!
-Bo uratowalem cię od tamtego świra? -przewrócił oczami.
-Nie dzięki, poradzę sobie.-prychnelam
-Ja pierdole, jesteś okropnie wkurwiajaca. -złapał mnie za nadgarstek i pociągnął za sobą. Wyszliśmy na parking i poszliśmy do jego auta.
-Podaj mi swój adres- powiedział chłodno.
Podałam mu adres Charlotte. Całą podróż przebylismy w milczeniu. Czułam, jakbym miała się zaraz rozplakac. Przygryzłam policzek od wewnątrz aby powstrzymać niechciane łzy. Po chwili Zayn zaparkował pod domem Lottie.
-Dzięki za podwozke i ratunek.-wyszeptałam,  wyskoczyłam z wozu i pobieglam do drzwi. Szybko weszłam  do środka i pobieglam do pokoju Charlotte. Wpadłam przez drzwi i napotkalam moją przerażoną przyjaciolke wpatrującą się we mnie. Wyobrażam sobie, jak wtedy wyglądałam. Zapłakana, zakrwawiona, poobijana..
Wybuchłam jeszcze większym placzem, kiedy Lottie poderwała się i mnie przytuliła.
-O-on ww-wrocil.- tylko tyle bylam w stanie z siebie wydobyć .
Na szczęście dla niej juz wszystko bylo jasne. Nic nie powiedziała tylko przytuliła mnie i sama sie rozpłakała.
_____________________

2 komentarze:

  1. O jejku*o* uzależniam się od tego opowiadania^^czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Prolog zaciekawił mnie i się nie zawiodłam :v .Już od samego początku cudnie ^_^, a tu afyfdxghb Zayni <3 .

    OdpowiedzUsuń